W mediach społecznościowych jest taki uroczy rytuał. Autor kończy materiał i mówi: „zostaw suba i lajka, Ciebie to nic nie kosztuje a mi bardzo pomorze”. Brzmi jak darmowy cukierek przy kasie – bierzesz i idziesz dalej.
Tyle że to nie jest cukierek. To jest znacznik w twoim profilu. A profil to waluta, na której te platformy stoją. Suby i lajki kosztują. Nie pieniędzmi wprost, tylko prywatnością, uwagą i przewidywalnością twoich reakcji.
„To nic nie kosztuje” – czyli koszt jest gdzie indziej
Kiedy płacisz kartą, widzisz kwotę. Kiedy „płacisz” lajkiem, rachunek jest rozpisany drobnym druczkiem i rozliczany później.
Platforma dostaje od ciebie dwie rzeczy:
- Sygnal, co ci się podoba (a więc co ma ci podsuwać).
- Sygnal, że warto o ciebie walczyć powiadomieniami (bo reagujesz).
I to jest bardzo konkretna wartość. Dla algorytmu twoj lajk nie jest „wyrazem wsparcia”. Jest etykietą: ten człowiek należy do grupy, która lubi X. Im więcej etykiet, tym łatwiej cię przewidywać.
Lajk jako dopisek do twojej „teczki”
Wyobraź sobie, że algorytm jest bibliotekarzem z obsesją na punkcie statystyki. Ty wchodzisz do biblioteki i zamiast po prostu czytać, przy każdej ksiazce krzyczysz: „to lubię!” albo „tego nie!”. Bibliotekarz notuje.
Po czasie nie musi już pytać, co chcesz dostać. Sam układa ci stosik:
- więcej tego samego,
- więcej podobnego,
- więcej rzeczy, które osoby „takie jak ty” klikają,
- i – co ważne – więcej rzeczy, które wywołują u ciebie reakcje.
Nie zawsze te reakcje są przyjemne.
Subskrypcja: umowa na dostarczanie bodźców
Lajk jest sygnałem punktowym. Subskrypcja to sygnał długoterminowy: „to ma wracać”.
Od tego momentu platforma wie, że:
- ten tworca jest dla ciebie „ważny”,
- warto ci o nim przypominać,
- warto sprawdzać, na co reagujesz w jego treściach.
A im więcej subskrypcji, tym więcej „okazji”, żeby cie szturchnać. Powiadomienie tu, dzwoneczek tam, czerwony znaczek obok ikony. Niby drobiazg, a działa jak automat do hazardu: „może tym razem będzie coś ciekawego”.
I to jest kolejny koszt: twoja uwaga. Rozrywana na mniejsze kawałki.
Im więcej danych dajesz, tym pewniejsze stają się predykcje
Algorytmy nie muszą cię rozumieć jak przyjaciel. Wystarczy, że zaczną zgadywać cię lepiej niż losowo.
Każdy lajk i sub:
- zmniejsza „niepewność” algorytmu,
- poprawia dopasowanie treści,
- wzmacnia twoj profil zainteresowań,
- buduje przewidywalność: co klikniesz, co obejrzysz do końca, co udostępnisz.
To trochę jak ustawianie celownika. Nie dlatego, że ktoś chce ci zrobić krzywdę personalnie. Po prostu – kiedy system widzi, w co celować, łatwiej mu trafić.
A „trafienie” to może być:
- reklama,
- impuls zakupowy,
- podsunięcie tematu, który cię poruszy,
- podkręcenie emocji, bo emocje = zaangażowanie.
Powiadomienia: małe koszty, duża suma
Jedno powiadomienie to nic. Tak jak jeden cukierek.
Ale dziesięć subskrypcji to:
- więcej nowych filmow,
- więcej relacji,
- więcej live’ów,
- więcej „pilnych” tematów,
- więcej wrażeń, że coś cię omija.
W praktyce płacisz „ratami” z uwagi. I często nawet tego nie zauważasz, bo to jest popchniecie o dwa centymetry. Tylko że codziennie.
„Ale ja chcę wspierać tworców”
Jasne. Tylko warto odróżnić dwa rodzaje wsparcia:
- Wsparcie twórcy: realne, bezpośrednie (np. newsletter, patronite, sklep, polecenie znajomym).
- Wsparcie platformy: dane o twoich preferencjach + paliwo dla algorytmu.
Lajk i sub to mieszanka obu. Tworca coś z tego ma, ale platforma ma najwięcej – bo to ona zbiera i wykorzystuje sygnały.
Jeśli chcesz wspierać tworców bez oddawania całej reszty w pakiecie, da się to zrobić mądrzej.
Jak korzystać, nie karmiąc bestii do oporu
Nie chodzi o to, żeby nie lubić rzeczy. Chodzi o to, żeby wybierać świadomie, gdzie zostawiasz ślady.
- Zamiast suba: dodaj do zakładek albo obserwuj przez newsletter/RSS (mniej sygnałów do platformy).
- Ogranicz powiadomienia do absolutnego minimum (albo wyłącz je calkowicie dla sociali).
- Subskrybuj mniej, ale sensowniej – im mniej, tym mniej „szturchań”.
- Lajkuj rzadziej, bardziej „ręcznie”: jako decyzja, nie odruch.
Podsumowanie: „nic nie kosztuje” to bajka dla algorytmu
Suby i lajki nie kosztują pieniędzy. Kosztują coś subtelniejszego:
- prywatność, bo mówisz systemowi, kim jesteś i co lubisz,
- uwagę, bo dokładasz sobie powiadomienia i bodźce,
- autonomię, bo algorytm szybciej uczy się, jak cię prowadzić za nos – czasem łagodnie, czasem brutalnie.
I w tym sensie „to nic nie kosztuje” jest prawdą tylko dla platformy. Dla ciebie rachunek przychodzi w innej walucie.